Miesięczne Archiwa: Marzec 2014

„DDA myślą, że powinni kontrolować picie rodziców lub własne reakcje na ich picie.”?

Na początku to zdanie wydało mi się po prostu głupie. Bo przecież ja miałam gdzieś, czy mój ojciec pił czy nie – najważniejsze, że ja byłam normalną nastolatką, dziewczyną, kobietą. Tak normalną, że nie zauważyłam kiedy wpadłam w nerwicę i uzależnienie. Wpadłam przecież w te atrakcje bez żadnej przyczyny, prawda ?;-)

Tak czy inaczej – kontrolować „lubiłam ” zawsze. Matematykę lubiłam zawsze. Wszystko i wszystkich, którzy byli przewidywalni – lubiłam zawsze. No cóz, moich rodziców zaliczyć do przewidywalnych niestety się nie dało. Dzisiaj widzę, że mój brat i ja również nie odbiegamy od naszych rodziców. Może i nieco się różnimy, jednak porównując nasze reakcje z reakcjami rodziców – źródło i istota jest ta sama. Podejrzewam, że po części dlatego wpadłam w nerwicę, a później w objadanie się, bo zauważyłam, że nie kontroluję picia ojca a potem, że nie kontroluję swoich reakcji na jego picie. Skoro już wiedziałam, że nie mogę panować nad jego piciem, uznałam, że gdy zamknę oczy kiedy on przyjdzie pijany – to nagle się okaże, że jest trzeźwy. Tak zamknąwszy oczy otworzyłam je dopieor kilka lat temu w chaosie swojego życia.

„Osoby uzależnione nie rozumieją, co może być kontrolowane siłą ludzkiej woli, wiec muszą uczyć się tego na nowo.”*

Gdzie, kiedy, jak sprawowałam kontrolę..:

Sytuacja -> zamierzony plan -> realny efekt

  1. Udawałam, że nie jestem zła na moje koleżanki, które bałaganiły u mnie lub krytykowały mnie. /Miałam nadzieję, że będą mnie lubić./ Nie szanowali mnie
  2. Doradzałam mamie, co powinna mówić i jak powinna się zachowywać wobec ojca. / Miałam nadzieję, że będą się kochać i szanować. / Mama była na mnie zła i obwiniała mnie za swoje błedy.
  3. W trakcie długich podróży nie używałam toalet. / Miałam nadzieje, że nikt nie będzie zwracał na mnie uwagi./ Nikt mnie nie zauważał i nie rozmawiał.
  4. Podczas gdy większość znajomych się bawiła, ja znajdowałam sobie inne zajęcie. / Miałam nadzieje, że nikt nie zauważy mojego zdenerwowania i niepewności./ Nikt nie zauważał nawet mojej nieobecności.
  5. Gdy łamałam swoje diety, karałam się obrzydliwym jedzeniem./ Miałam nadzieję, że oduczę się nadmiernego jedzenia i schudnę./ Nie schudłam, a nabawiłam się nerwicy.
  6. Będąc sama z mężczyznami, nie poruszałam tematów związków, seksu, bliskości./ Miałam nadzieję, że nie będą mnie ‘napastować’ i będę bezpieczna./ W ogóle przestali się mną interesować lub traktowali jak kumpla.
  7. Gdy ojciec wracał pijany, ja zajmowałam się sobą w swoim zamkniętym pokoju./ Miałam nadzieję, że szybciej wytrzeźwieje i nie będę tego widzieć./ Żyłam w udawanym świecie.
  8. Zmuszałam ojca do składania obietnic, że przestanie pić./ Miałam nadzieję, że przestanie pić./ Pił jeszcze więcej, nie zwracając uwagi na żadne inne obietnice.
  9. Pomagałam moim znajomych w lekcjach, tłumaczyłam im lub odrabiałam./ Miałam nadzieję, że będą zawsze przy mnie./ Byli przy mnie, gdy czegoś potrzebowali.
  10. Dużo ćwiczyłam, szczególnie po objadaniu się./ Miałam nadzieję, że będę szczupła i ładna./ Byłam znerwicowana, skupiona tylko na swoim wyglądzie.
  11. Gdy ojciec był pijany, mama siadała i płakała. Próbowałam ją pocieszać./ Miałam nadzieję, że przestanie płakać./ Płakała dalej, a ja czułam się gorsza i niespełniająca jej oczekiwań.

 

Jak to jest kiedy sprawuje się kontrolę, a jak, kiedy nie sprawuje się kontroli?

„Mam wrażenie, że bardzo dobrze udaje mi się kontrolować swoją pracę oraz głody związane z moim uzależnieniem. W swojej pracy zajmuję się przygotowywaniem i wydawaniem posiłków, ale również kontrolowaniem zapasów i półproduktów. Czuję się tam bardzo dobrze, bo odpowiadam za daną część i szef w razie wątpliwości pyta mnie o zapasy i stan przygotowania. Obecnie sprawuję opiekę nad jedną dziewczyną, której w razie wątpliwości lub trudnych sytuacji tłumaczę lub po prostu kombinuję. Każdego dnia mam zaplanowany plan działań, który jest dość przewidywalny i powtarzalny, więc łatwo mi  zapanować w pracy. Czuję, że jestem w całkiem dobrym miejscu, bo kontroluję i trzymam rękę na pulsie. Może to nie jest dobre miejsce dla mnie do pracy – przy jedzeniu – ale póki co radzę sobie z gorszymi stanami i wahaniami wagi.”

„Wydaje mi się, że najmniej panuję nad swoją wagą i złością. Wymaga ode mnie wiele wysiłku dbanie o niższą wagę a mimo to, że umiem zapanowac nad tym aby ważyć w normie dla mojego wieku i wzrostu. Ciągle mam wrażenie, że tyję, nawet gdy jem mało. Zastanawiam się nad ilością, jakością produktów, ich składem i przygotowaniem do jedzenia. Gdybym tylko mogła, żyłabym na wodzie aby osiągnąć to, czego chcę. Często mam wrażenie, że i tak mi się to nie uda i czuję smutek oraz rozczarowanie ale też jednocześnie niewielką zgodę na to, co przyjdzie. ” -> „Gdyby jednak tak było dalej, to czułabym narastający niepokój, lęk oraz poczucie braku bezpieczeństwa. Sądziłabym na pewno, że wali się mój świat oraz, ze niedługo umrę i nie mam pomysłu na życie i siebie.Odczuwałabym wstyd, osamotnienie, niepewność, zawiedzenie ojca i matki. Czułabym się jak w potrzasku, szukając coraz szybciej rozwiązania i coraz drastyczniejszego, aż w ostateczności opadłabym z sił i uznała, że nie mam siły dalej, zostawiam to i odchodzę. Podobnie zresztą postępuję z rodzicami, gdy nie czuję, że są zadowoleni ze mnie, to odsuwam się w cień lub uciekam.”

Czas chyba dotrzeć do Kroku Pierwszego programu Dwunastu Kroków.. :-))

* Cermak, Rutzky: „Czas uzdrowić swoje dzieciństwo. Poradnik dla DDA.”

„Zrozumieć wszystko bez zrozumienia siebie – to śmieszne.”

Czy to nie było śmieszne, gdy próbowałam zrozumieć swoich znajomych, swoich rodziców, chłopaków totalnie nie rozumiejąc siebie?

A nawet jeśli już mi się wydawało, że jakąkolwiek wiedzę o nich posiadłam – czy to miało jakiekolwiek znaczenie dla mnie? Przecież ja sama nie rozumiałam dokąd zmierzam, co planuję, kim jestem, co potrafię, co lubię.

Czasami się zastanawiam, czy ja wcześniej byłam po prostu ślepa czy głupia, że nie zauważałam swoich błędów, swojego zachowania, życzliwości innych wobec mnie. Dziś myślę, że tak musiało po prostu być. Dziś podoba mi się i jestem ogromnie wdzięczna, że jestem w takim położeniu, w jakim jestem. Jasne – ja dla siebie miałam jakieś inne plany, bardziej „górnolotne” jednak ktoś najwyraźniej uznał, że nie wyjdę na tym dobrze.

Dziś wierzę, że wszystko co się dzieje, jest dla mnie dobre – jakkolwiek ma to wyglądać. Ufam i chcę odczuwać wdzięczność za to, co już mam.
Myślę, że zrozumiem wszystko, gdy zrozumiem siebie. I to nie będzie koniec tej podróży. To nastanie dopiero początek :-)