wstyd

Trochę poumartwiania się

Kosmiczny dzień. Masakra. Dzisiaj, jak widzę, było na ostro. Z drugiej strony było też łagodnie.

Nie wiem do końca, co się dziś zadziało. Wiem jedno – nie mam pojęcia, co czuję. To, jaki mix stworzył się we mnie, nie jest w tej chwili dla mnie do ogarnięcia.

Usłyszałam dziś wielokrotnie: „Mogę ci pomóc..”, „Nie musisz sama..”, „To nie twoja wina..”

Czułam przygnębienie, tak, jakby to nie było do mnie. Miałam wrażenie, że ktoś widzi, że jest mi trudno.
Ja zupełnie nie mogę się pogodzić, że sobie nie radzę, że potrzebuję wsparcia, że potrzebuję kogoś.

Czuję się poniżona wtedy, nic nie warta, i tak jak kiedyś, mam ochotę uciec i schować się. Schować się, bo nie wiem co się ze mna dzieje. Udać, że wszystko jest dobrze. Udać i schować się, aby przeżywać sama.

Powtarzam sobie te dzisiejsze zdania w głowie i nie wierzę, no nie wierzę! Moje ciało tego nie przyjmuje, a to boli aż fizycznie.  W moim domu, tato-żołnierz-amator, powtarzał, że trzeba walczyć ze słabościami samemu, trzeba doświadczać trudnych rzeczy, trzeba się zmagać, a jeśli coś mi nie wychodzi…to najwyraźniej źle to zaplanowałam.

Boję się. Naprawdę się dziś rozbiłam. Boję się, gdy jest mi tak trudno. Boję się, że gdy się tak rozwalę, to wyjdzie ze mnie coś, z czym sobie nie poradzę,a  mogę nie mieć nikogo do pomocy, wsparcia, dodania otuchy. Więcej – ja nawet jestem pewna, że nie mogę mieć nikogo.

Jak moje związki/przyjaźnie/relacje mają wyglądać normalnie? Najpierw nie wierzę w istnienie, uczciwość takiej relacji, a jeśli już jest, jakimś cudem, to ogromnie się boję, że sie rozpadnie. Pojawia się zazdrość, podejrzliwość, nieufność.

 

Po dzisiejszym mitingu, miałam takie bardzo silne wrażenie, że jest mi się trudno skoncentrować. Chciałam zająć czymś myśli, zmieniałam temat, trudno było mi zebrać myśli do kupy. Z samego mitingu tez miałam ochotę uciec, jak najszybciej. Mężczyzna obok – powodował, że połowa mojego ciała była praktycznie sparaliżowana. Słyszałam, jak jakiś stary głos mówił mi, że w razie niebezpieczeństwa jestem gotowa do ucieczki.

Ja jestem przerażona. Przerażona ojcem 5-8latka. Nie wiem co zrobić. Najchętniej bym wyszła.

Mam dośc, serio mam dość.