zaprzeczenie

Zaprzeczenia

1. Przyjmuję postawę obronną, gdy czuję się zagrożona – najczęściej objawia się to w postaci wycofania, ochłodzenia moich uczuć, złośliwych uwag, uszczypliwości, krytyka, poniżanie, ocenianie, rezygnacja. Zamykam się w sobie, przestaję się odzywać, oddzwaniać, udaję nieobecność lub bycie zajętą innymi czynnościami.

2. Czasami jeszcze wolę skłamać, niż przyznać się do błędu –  boję się wciąz reakcji innych na moją szczerośc. Czasami jest mi też głupio lub wstyd przyznać się, ze nie mam po prostu ochoty lub jestem zmęczona. Odrazu mam poczucie, że ktoś mi zarzuci, czym ja moge być zmęczona, bo przecież węgla nie przerzucam…Nie daję sobie prawa do tego, że mogę miec nawet takie powody, które moim zdaniem są błahe, głupie, nieodpowiednie. Moje wytlumaczenie na błąd musi być naprawdę powalające na kolana, bo w innym wypadku to oznacza.. że jestem słaba, naiwna, nierozsądna..nieidealna.

3. W mojej rodzinie każdy udawał, że nie ma problemów – no tak..zawsze było wytlumaczenie, że zachowałam się tak lub inaczej, bo pogoda brzydka, bo ciśnienie słabe, bo ktoś tam mnie zdenerwował..Na wszystko było jakies wytlumaczenie, ale nigdy nikt nie miał u nas z niczym problemów..

4. Nigdy nie wiedziałam, czego ode mnie chcą - nie do końca rozumiem to stwierdzenie, mimo że sama je pisałam.. :-). Jednak rozumiem je jako niezrozumienie, czy rodzice chcieli tego, abym zawsze szczerze i uczciwie się przyznawała do swoich zachowań(uczieczka ze szkoły, nienauczenie się na test..) lub przyczyn, z jakich nie podeszłam do egzaminu, uciekłam ze szkoły. A może   raczej interesowało ich moje działanie (podejście do testu, nauka, zdanie egzaminu..) a moje powody niezrobienia tego były tak nierozsądne i wręcz głupie(strach,niepewnośc, brak wiary w siebie), że powinnam wykonać zamierzone działania (zdać test, napisać egzamin) lub nieprzyznawać się do tak błahych powodów (strach, brak wiary w siebie) – czyli wymyślić kłamstwo ale już efektowne? (Pies zjadł mi książkę, wiatr porwał notatki..)   Chcieli uczciwości czy pomijania problemów?

5. Unikaliśmy rozwiązywania swoich problemów, rozmowy o nich, przyznawania się - nikt nigdy nie miał problemów, wszyscy udawali idealny, więc nigdy nikt się nie przyznawał i nie rozmawialiśmy o nich. Rozwiązania problemów? Kiedy mówiłam, ze boję się, że czegoś nie zdam, dostawałam odpowiedź: – Poraaaaaaaadzisz soooooobie.. No tak, zawsze sobie jakoś radziłam. Teraz wiem, że potrzebowałam wsparcia, wysłuchania, uwagi a nie złudnego,szybkiego i fałszywego pocieszania.