złość

Jakim kosztem?

Odgrywanie przyjętej roli  w rodzinie alkoholowej ma też swoją cenę. Przyjmując sztuczną rolę, zatracam własne ‚Ja’.

Jak się czułam odgrywając tą rolę?

Czułam się ważna, akceptowana, potrzebna. Czułam się bezwartościowa, wykorzystywana, lekceważona, zauważana tylko w potrzebie, traktowana jako koło ratunkowe. Miałam poczucie, że jestem dojrzała, dorosła, ważniejsza i silniejsza od mamy. Poczucie ogromnej odpowiedzialności powodowało napięcie, podniecenie, ekscytację, odwagę. Czułam jednak, że wsiąkłam w rodzinę, jej problemy, że jest to mój jedyny cel w życiu – naprawić rodzinę. Nie miałam czasu na swoje spotkania, relaks, odpoczynek, oderwanie się.

Co odczuwałam będąc Bohaterem rodzinnym/ Zagubionym dzieckiem?

Jako bohater rodzinny czułam zmęczenie, ociężałość, fizyczny i psychiczny ból, osamotnienie, niezrozumienie, konieczną i przyspieszoną dojrzałość. Odczuwałam ogromny lęk, odpowiedzialność, poczucie winy, strach, przerażenie, bezsilność, sprzeczność między bezsilnością a wymaganiem odpowiedzialności.

Jako zagubione dziecko przeżywałam wstyd, zażenowanie, wątpliwości, bezsilność, złość, przygnębienie, lęk, frustrację. Nie mogłam uwierzyć, jak to możliwe, że nie daję rady lub czuję brak sił , podczas gdy dostałam tyle zadań i odpowiedzialności od moich rodziców za rodzinę. Skoro mnie takimi obarczyli, to musi oznaczać, że powinnam dawać sobie z tym radę. W innym wypadku pomogliby mi przecież..Czułam złość i wstręt do siebie samej, że to ja jestem powodem niepowodzeń, bo nie potrafię tego udźwignąć.

Co odczuwałam w związku z rolami pozostałych członków rodziny?

Do mamy – kozła ofiarnego -> czułam odrzucenie, lekceważenie, pogardę, złość, wściekłość, niedowierzanie w jej słabość, agresję, wyższość.

Do ojca – zagubionego dziecka -> złość, pogarda, niesmak, niedowierzanie, cierpliwość, spokój, pobłażanie, obojętność, brak wyciągania konsekwencji, duża wyrozumiałość, bezsilność

Do brata – maskotki -> złość, zazdrość, smutek, zaborczość o względy rodziców, wściekłość, złośliwość, zawziętość, smutek, niesprawiedliwość – kozła ofiarnego ->zazdrość, złość, bezsilność, cierpliwość, wyrozumiałość, smutek, niepokój, współczucie, opiekuńczość, odpowiedzialność, troska

Czy potrafię powiązać specyficzne problemy moich stosunków z bratem, z rolami które odgrywaliśmy?

Mówiąc szczerze, to nie byłam tego świadoma wcześniej. Teraz zauważam, że praktycznie wszystkie wymienione wyżej uczucia żywię obecnie do brata. Ciągle martwię się o niego i czuję złość oraz bezsilność, gdy ma problemy. W takiej sytuacji aż  garnę się do pomocy mu, wyręczania go wręcz w tych czynnościach. Kieruję się współczuciem i zrozumieniem, że on jest jeszcze młody, niedojrzały. A jest tylko o 2 lata młodszy!

Kiedy jednak on jest w centrum uwagi, zachowuje się niedojrzale, bawi się, imprezuje to czuję zazdrość, złość, smutek i chęć zabiegania o względy rodziców. W takich momentach kieruję się zawziętością, złośliwością – udaję, że nie mam dla niego czasu, jestem zajęta, robię mu na złość.

Czy żywię do brata urazy, których źródłem były odgrywane w naszej rodzinie role?

Tak, i też nie zdawałam sobie z tego sprawy. Praktycznie wszystkie urazy, które mam odnośnie brata, wywodzą się właśnie z naszych ról. Czuję do niego złość, zazdrość za to, że jego ominęła cała ta ogromna odpowiedzialność, poczucie winy, wstyd, zażenowanie, złość, które spotkały mnie. Zazdroszczę mu i jestem zła na niego, za to, że moi rodzice byli tacy słabi i mnie wepchnęli w rolę bohatera, a jego schowali do „ciepłego łóżeczka”, żeby tego wszystkiego nie widział.

Od zawsze zarzucam mamie, że kocha go bardziej, a do niego czułam przez to złość, zazdrość, odrzucenie i pogardę. Nigdy nie chciałam z nim spędzać czasu na imprezach, wyjazdach, bo przewidywałam, że wszyscy będą go ustawiać w takiej roli jak w domu. Uznałam, że skoro mama go tak chroniła, a dla  mnie dała taką odpowiedzialność, tzn. że jego kocha bardziej.

Czułam złość, irytację, lęk, odrzucenie wstręt do brata, gdy dostawał to, co chciał. Gdy wymagał i dostawał. Czułam złość, zazdrość, bezsilność, frustrację, gdy dostawał pomoc, bez proszenia a ja nie.  Czułam wściekłość, niesprawiedliwość, złość, pogardę, gdy przemocą wyrywał mi to, czego chciał a rodzice na to nie reagowali wcale. Czułam bezsilność, wściekłość, osamotnienie, zawziętość, złośliwość, pogardę, nienawiść, gdy nie spotykała go kara ani konsekwencje w zamian za złe zachowanie, zniszczenie moich rzeczy, zabieranie bez pytania. Czułam do niego złość, wściekłość, zazdrość, pogardę, poniżenie, gdy skarżyłam się rodzicom na jego zachowanie a oni nie reagowali lub lekceważyli to.

Czuję złość, wściekłość, zazdrość, bezsilność, nienawiść, gdy obecnie zachowuje się niedojrzale, dziecinnie, nie ponosi konsekwencji, wszystko uchodzi mu płazem, część spraw przychodzi mu lekką ręką…